Ogólne

W 147 godzin przejechali na rowerach 1200 km dla Mai Lewandowskiej

Andrzej Kiełbasiński i Błażej Jaromin ukończyli Rowerowy Maraton Wisła 1200. Najdłuższa rzeka Polski kojarzona jest z dzikością, nieokiełznaniem i siłą, a tej nie mogło zabraknąć uczestnikom tej ekstremalnej wyprawy. Po 147 godzinach dotarli do mety w Wiśle, pokonując na rowerach 1200 km po nadwiślańskich szutrach, ścieżkach i drogach, w błocie, trawie i krzakach. Wszystko dla chorej Mai Lewandowskiej.

Dwaj rowerzyści po ukonczonym maratonie, ściskają sobie dłonie
fot. Aktywna Pszczyna

1200 km w 180 godzin wzdłuż rzeki Wisły - taki cel mają uczestnicy rowerowego maratonu, który wystartował w ubiegłą sobotę w Gdańsku. Po drodze uczestnicy mierzą się ze zróżnicowanym terenem i  muszą być przygotowani na niespodzianki, jakie sprawić może natura. - Ta trasa to ekstremalne wyzwanie, bardzo trudna i wymagająca. Dużo dziur, wysokiej trawy, krzaków, które trzeba przemierzać z rowerem na plecach, podbiegi pod górkę, powalone drzewa, woda, prowizoryczne mostki, dużo piasku. A do tego deszcz i dużo wiatru w twarz - mówi Andrzej Kiełbasiński, który wraz z Błażejem Jarominem postanowił pokonać ekstremalna trasę z północy na południe wzdłuż najdłuższej rzeki Polski. Są mieszkańcami powiatu pszczyńskiego i przedstawicielami "Aktywnej Pszczyny".

Jak wspominają, trudnych momentów było kilka, pierwszy już na początku trasy ze względu na błoto, drugi za Warszawą, gdy jazdę utrudniał piasek. Były też awarie rowerów - pęknięty bagażnik i konieczność wysłania toreb do domu, zniszczone przerzutki i dziurawe opony.

Na metę w Wiśle dotarli po 147 godzinach - w piątek przed południem. Ostatnim etapem był bardzo wymagający podjazd pod Baranią Górą o wysokości 951 m n.p.m. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi. Chodziło nam przede wszystkim o to, żeby bezpiecznie ukończyć ten maraton i wspomóc Maję - mówią Andrzej KiełbasińskiBłażej Jaromin, reprezentujący "Aktywną Pszczynę", która jest organizatorem specjalnej skarbonki na wpłaty na leczenie leczenie Mai Lewandowskiej, 8-latki z Ćwiklic, która cierpi na postępujący zanik mięśni oraz fenyloketonurię. To choroba, która - nieleczona prowadzi do poważnych opóźnień psychoruchowych oraz niepełnosprawności intelektualnej. Wpłat wciąż można dokonywać.

- Gratuluję podjęcia tego ekstremalnego wyzwania. Był to nie tylko ogromny wysiłek, ale i przygoda, której towarzyszy wielka satysfakcja. W przypadku naszych mieszkańców potrójna, bo nie tylko ukończyli maraton i zmieścili się w czasie, ale co dla nich najważniejsze - wspierają zbiórkę na leczenie Mai Lewandowskiej. Zachęcam do docenienia tego olbrzymiego wysiłku wpłatami na skarbonkę Mai - mówi Barbara Bandoła, starosta pszczyńska.

Wpłaty można dokonywać do skarbonki na stronie Siepomaga otwiera się w nowym oknie

Wprowadzenie: Biuro Rzecznika Prasowego

Inne wiadomości